Dekalog informatyka
Dekalog, czyli inaczej wszystkim dobrze znane dziesięć przykazań na pierwszy rzut oka nie wiele ma wspólnego z szeroko pojętą informatyką. Uważam jednak, że ten zbiór podstawowych nakazów moralnych może być interpretowany nie tylko jako HOWTO dla człowieka, ale również jako drogowskaz w życiu każdej osoby pracującej w naszym zawodzie. Dziś chciałbym przedstawić Wam moją interpretację dekalogu.
Kiedyś dawno temu (za czasów liceum) pracowałem na pół etatu jako informatyk od wszystkiego (komputery, sklep internetowy, programowanie) za dosłowne 5 PLN za godzinę mojej pracy. Kasy nie było prawie wcale, ale za to miałem szefa, który bardzo dużo mnie nauczył i myślę, że wtedy zmienił bardzo mój światopogląd. Pewnego dnia powiedział mi taką rzecz:
Wielu ludzi na tym świecie nie docenia wiedzy i doświadczenia innych, tylko dla tego, że wierzą w coś zupełnie innego niż oni. Głupcy śmieją się z katolików, śmieją się żydów, śmieją się z buddystów. Gdyby na chwile zapomnieli o swojej ignorancji i wyrzucili cynizm ze swoich twarzy dostrzegli by wiele cennej wiedzy, którą mogą wykorzystać w swoim życiu. Weźmy taki dekalog. Nie ważne, czy Bóg istnieje, czy też nie. Ważne, że ktoś zapisał 10 banalnie prostych i krótkich zasad, których przestrzeganie sprawiłoby, że ten świat byłby lepszy. To co prawnicy zapisane mają w tomach kodeksów z ustawami, ktoś inny zapisał w zwięzły i spójny sposób.
Z dekalogiem jest trochę jak z zajebiście dobrze napisanym kawałkiem kodu w myśl idei powtórnego użycia. To trochę taka abstrakcja, biblioteka, którą możemy się wspomagać podczas tworzenia naszego kawałka kodu. Przyjrzyjmy się, więc tej bibliotece :)
1. Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną
Tak samo nie możesz mieć zbyt wielu celów w życiu. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz skupić się na jednej rzeczy. Wiele rzeczy rozprasza Twoją uwagę i nie jesteś w stanie wszystkiego robić dobrze. Nie możesz ciągnąć dwóch etatów w pracy. Nie możesz jednocześnie pracować dla swojej firmy i jej konkurencji.
Sam miałem w życiu partyzanckie czasy, kiedy to kończyłem jedną pracę i jeździłem do innej, gdzie zajmowałem się innym projektem. Było super… ale do czasu. Później pracy było tyle, że musiałem się zdecydować, albo na pracę jako freelancer, albo na etat w pewnej firmie zajmującej się tworzeniem oprogramowania antywirusowego.
Gdy zacząłem pracować w pliksie, to też przeżywaliśmy czasy typu “ratowanie świata” i skupianie się na wielu różnych rzeczach, które czasem przynosiły nam więcej problemów niż korzyści. Teraz mamy jasną strategię działania, co przyczyniło się do tego, że z biura mieszczącego się w bloku mieszkalnym, przenieśliśmy się do Marriottu, gdzie mamy dla siebie 700 metrów kwadratowych. A to wszystko w przeciągu 2 lat!
2. Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno
Często w pracy mamy jakiegoś mentora. Jest to zazwyczaj osoba z dużo bogatszym doświadczeniem i wiedzą niż my. Zanim przyjdziemy do niej z problemem to spróbujmy na początku sami go rozwiązać. Po cholerę zawracać ludziom dupę pytaniami, na których odpowiedzi są w pierwszej dziesiątce wyników w google? Oni też mają swoją pracę, swoje sprawy. Jeśli masz trudny problem to przyjdź i Ci pomogę – oczywiście jeśli będę potrafił.
To samo się tyczy Twojego szefa (o ile go masz, bo możesz pracować na swój rachunek). Po kiego mu zawracać dupę głupimi sprawami? Często ludzie przychodzą z takimi pierdołami jak “A bo Kasia siedzi teraz na moim krześle i nie chce mi oddać”. Ludzie, nie bądźmy dziećmi!
Cenisz sobie swoją pracę i czas? Oczywiście! Pamiętaj, że nie jesteś pępkiem świata!
3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
Codziennie przed wyjściem z pracy. W piątek przed weekendem. W ostatni dzień przed urlopem. Po cholerę wtedy wdrażasz na produkcję swój kod? Po cholerę wtedy robisz aktualizacje oprogramowania na serwerach?
Ludzie mają dziwną manię. Myślą, że szybciej to znaczy lepiej i później mam kwiatki, że jest piątek, godzina 16:50 i widzę, że klienci robią deploy jednego ze swoich portali na produkcję. Godzina 17:10. Portal się wypierdolił, ale nie ma nikogo już w pracy, ponieważ jest piątek i o 17:00 wszyscy wymaszerowali do domu.
Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale dnia siódmego sabat Pana, Boga twego, jest: nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bramami twymi. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go.
Jedna z najważniejszych zasad. NIGDY, PRZENIGDY nie rób żadnych krytycznych działań, które mogą zakłócić prawidłowe funkcjonowanie produkcyjnych rzeczy przed wyjściem z pracy. Po co psuć sobie weekend, albo wieczór. Przecież można iść się napierdzielić z chłopakami, można spotkać się ze swoją kobietą, z rodziną … cokolwiek, ale nie siedzieć i naprawiać głupie błędy!
Hardcorem są jeszcze Ci co odpalają coś przed swoim urlopem. Wszystko sobie działa przez kilka dni, a później fuckup. Koleś na urlopie, nikt nie wie jak to naprawić i wtedy są cyrki.
Jako kontrargument często słyszę – no tak, ale klient ciśnie i chce, aby to było przed weekendem zrobione. Ok, ale on chce, aby to działało przed weekendem, a nie żeby było tylko zrobione. Jeśli się wypierdoli to i tak będzie trzeba cofnąć się do poprzedniej działającej wersji lub też szukać baboli w aktualnej. W oczach klienta wyjdziesz na partacza, a tak na prawdę klient może poczekać do poniedziałku.
U nas w pliksie w piątki nie wdrażamy niczego nowego. Staramy się nawet nie podpinać klientów do naszego węzła. W piątki na spokojnie robimy sobie swoje rzeczy, gramy w piłkarzyki, projektujemy, robimy spotkania. Pracujemy jak co dzień, z tym że ze wszystkie produkcyjne zmiany odkładamy na poniedziałek.
Jaki jest tego skutek? Kiedyś często się coś psuło u nas lub też u klientów. Od czasu, gdy mamy twardą zasadę “Spadówa, poczekajcie do poniedziałku” wszystko jest jak w bajce, a ja już od pewnego czasu jak idę na imprezę to nie biorę z sobą plecaka z laptopem. Wiem, że z powodu głupich błędów nie będę musiał niczego naprawiać będąc u znajomych na imprezie. Prosta i skuteczna zasada!
Aha i bym zapomniał. Trzeba świętować każdy sukces, więc jeśli jest co świętować to trzeba to mocno oblać! I tu też uwaga. Każdy zarabia tyle, że na piwo w knajpie go stać. Nie sępić wszystkiego z firmy – bo nie wypada ;)
4. Czcij ojca swego i matkę swoją
Twój ojciec i matka to Twoja rodzina, jednak Twoją rodziną w pracy jest Twój zespól ludzi. Dbaj o każdego z nich. Pamiętaj, że jeśli jeden z członków Twojego zespołu ma wtopę, to wtopę ma cały zespół, nie tylko on! Gdy ktoś ma dużo pracy lub nie radzi sobie z nią, a Ty akurat masz czas wolny to nie siedź na dupie, tylko pomóż mu. Pamiętaj, że pracujecie RAZEM na sukces, nie osobno!
Jest jeden tylko wyjątek. Rodziny się nie wybiera, ale członków do Twojego zespołu tak. Jeśli ktoś jest partaczem i nierobem to nie ma co mu pomagać. Nie ma też co go trzymać w zespole. Po co Ci leń, który nic nie robi, a tylko przeszkadza?
Dla przykładu, jeśli widzę, że klient ma jakąś mega wtopę i jest w czarnej dupie to siedzę i do rana, aby mu pomóc. Natomiast jeśli widzę, że tylko ja siedzę nad rozwiązaniem ich problemu, a wszyscy od strony klienta poszli balować no to widzę dwa rozwiązania:
- Sorry, nie mój problem
- Faktura za moją pracę
Mimo wszystko staraj się mieć taki zespól, za który jesteś w stanie rękę sobie odciąć – a bez ręki ni cholery linijki kodu nie napiszesz ;)
5. Nie zabijaj
Jeśli jest Ci źle w pracy to ją po prostu zmień. Pracy na rynku jest pełno. Nie ma potrzeby się męczyć. Postaraj się, aby Twoje odejście nie polegało na paleniu mostów. To szkodzi tylko Tobie.
Jako administrator, często gram rolę kata. Dostaję maila od jednego z klientów – “Proszę o blokadę konta użytkownika Jan Kowalski w domenie. Wszystkie konta na zdalnych maszynach uniksowych proszę usunąć”. Jedni traktują to jako szczyt braku szacunku do pracownika, inni jako słuszne zabezpieczenie. Raczej pewne jest, że zanim zwolnią Cię z pracy to najpierw administratorzy zablokują Ci wszystkie konta.
Nie wiem czemu, ale ludzie czasem robią bardzo głupią rzecz. Czasem administrator przez pomyłkę zostawi jedno konto, gdzieś na jakiejś maszynie. Zwalniany pracownik będzie chciał zrobić na złość i rozwali coś co znajduje się na tym serwerze – dla przykładu bazę danych do której ma dostęp. I już ma strzał w kolano.
Ludzie bądźcie świadomi, że w każdym systemie są logi. Poza tym odchodząca osoba jest pierwszą podejrzaną w sprawie sabotażu. Taka osoba z góry jest na straconej pozycji. Nawet jeśli nie udowodni się jej, że to ona to w rynek pójdzie zła fama, a pamiętajmy że świat jest mały. Dla przykładu mój świat – telekomunikacja. Tu każdy każdego zna. Często jeśli ktoś przychodzi do nas do pracy, a wcześniej pracował w znanej nam firmie, która jest np. naszym klientem to jest duże prawdopodobieństwo, że znamy kogoś z tej firmy.
Wystarczy zadzwonić i spytać się o daną osobę. Jeśli zrobisz coś głupiego i wylecisz na zbity pysk z pracy, to gwarantuję Ci, że nikt z tej firmy nie wystawi Ci pozytywnego świadectwa, nie mówiąc już o poleceniu Cię komukolwiek. Przez głupi sabotaż możesz zniszczyć swoją przyszłość. Nikt przecież nie chce, aby w jego firmie wydarzyło się to samo co stało się w firmie, w której pracowałeś.
Nie muszę chyba wspominać o konsekwencjach prawnych, jeśli ktoś Ci udowodni taki sabotaż…
Sabotaż to nie tylko zjawisko podczas odchodzenia pracownika, ale również klienta. Są tacy klienci co mają wszystko w dupie. Ty im powiesz jedno, oni zrobią swoje. Mają gdzieś Twoją pracę i najchętniej chcieliby wszystko za darmo. Czasem jest tak, że wykręcą Ci jakiś wredny numer. Tu również kieruj się zasadą “nie zabijaj”. Po co mu niszczyć cokolwiek – nawet jeśli nie płaci? Jeśli nie zapłacił Ci za Twoje usługi, ale sprzęt, oprogramowanie itp. jest jego własnością to po co mu to niszczyć? Co tym uzyskasz?
Takie sprawy załatwia się poprzez sąd, a nie samosądy. Pamiętaj, że jesteś profesjonalistą i żadnemu klientowi nigdy, ale to przenigdy nie rób pod górę! Ludziom nie trzeba pomagać, aby mieli źle w życiu :)
6. Nie cudzołóż
Cudzołóstwo, czyli mówiąc prościej dawanie dupy na lewo i prawo będąc w związku. W pracy Twoim związkiem jest Twoja umowa z firmą, w której pracujesz. Co warto podkreślić, nie musi to być pisemna umowa.
Zasada jest prosta. Jeśli pracujesz w jakiejś firmie, pracujesz w jakimś zespole to nie robisz im pod górę. Znam bardzo wiele osób, które pracują w jednej firmie, a jak już z niej wyjdą to pierdolą na lewo i prawo różne bzdury. Odpowiedz sobie na samym początku po czyjej jesteś stronie. Konkurencja lubi kapusi. Chętnie słucha tego co mają do powiedzenia – w końcu dostają wiedzę, która pozwoli im wygrać w walce o pozycję na rynku. Chętnie też wynagradzają ludzi za takie informacje: od przysłowiowej “wódki” po różnego rodzaju prezenty.
Z kapusiami nikt nie chce współpracować – zapamiętaj to. Pamiętaj też co mówiłem wcześniej – rynek jest mały. Ludzie z sobą gadają, piją wódkę, spotykają się czasem zupełnie przypadkiem. Wcześniej czy później informacja zatoczy koło i wróci do nadawcy. O konsekwencjach, chyba nie muszę pisać.
Tutaj zasady są proste:
- trzymaj język za zębami
- nie działaj na szkodę swojej firmy
- jeśli nie odpowiada Ci praca to po prostu ją zmień!
7. Nie kradnij
Złodziei tak samo jak sabotażystów i zdrajców nikt nie lubi. Ta zasada ma bardzo wiele wspólnego z dwiema poprzednimi.
Już wiele razy to mówiłem, ale powtórzę raz jeszcze: rynek jest mały i ludzie się znają. Rozmawiają z sobą, spotykają się, piją wódkę. Wiele firm współpracuje nie tylko dla tego, że dzięki temu zarabiają pieniądze. Nie zdziw się, jeśli po złożeniu swojej oferty jakiejś firmie, Twój potencjalny klient nie zadzwoni do Twojego szefa z informacją o Twojej propozycji. Zrozum, że ludziom nie zawsze chodzi o kasę.
Kolejna rzecz, której nie rozumiem to kradzież materiałów. Potrzebne Ci jest ileś tam metrów skrętki to przyjdź i powiedz, a pewnie dostaniesz. Chcesz pożyczyć switcha, albo jakieś części to przyjdź i się spytasz – pewnie dostaniesz. Krew się we mnie gotuje jak widzę czasem w wielu firmach … eeee a co to moje?
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
Czyli kapowanie i kłamanie. Nie wkurzają Cię ludzie, którzy są Ci w stanie podrzucić świnie? Z pewnością tak. Nigdy, ale to przenigdy nie donoś na nikogo. Śmieszy mnie bardzo często sytuacja w McDonaldzie. Stoję przy kasie i czekam na żarcie. Obsługuje mnie jakiś nowy pracownik (tabliczka “uczę się”). Nie daje sobie z czymś rady i przychodzi jego przełożony. Nagle coś klika na kasie, nowy mówi mu, że nie tak. Przełożony w zaparte broni swego, po chwili przechodzi “przełożony przełożonego” i pyta co się stało. To oczywiście cała wina na nowego, bo jakże inaczej.
Dziwi się tylko “przełożony”, gdy słyszy z moich ust, że jest beznadziejnym szefem i że to jego wina, a nie nowego. Po co zwalać na kogoś winę za swoje błędy?
No właśnie błędy, które później przeradzają się w wielkie kłamstwa i zwalanie na kogoś innego winy. Jeśli chodzi o mnie, to często jestem bardzo dociekliwy w szukaniu winnego :>
Ludzie, jeśli zrobiliście mała wtopę to przyznajcie mi się do tego. Najbardziej nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że czegoś nie zrobili, a później w logach widzę, że to oni. Przyznał by się i by miał po problemie, a tak zwala na wszystko dookoła.
Pamiętaj, że kłamstwo ma krótkie nogi.
Czym innym jest po prostu opierdol. Czasem jest tak, że klient przydziela mi do współpracy jakiegoś człowieka – zazwyczaj jakiegoś programistę, a ja jestem administratorem. Klika, klika, klika i nagle ma jakiś błąd. Oczywiście błąd musi być po mojej stronie, no bo on oczywiście święty. Jako, że programować potrafię to zaglądam w kod i co widzę? Babol! Tłumaczę mu co zrobił źle. No to nie możliwe, na pewno coś zmieniłem w systemie i zwalam na niego. Mi już ciśnienie skacze…
Mija kilka godzin. Znowu ma jakiś problem i znowu niby problem po mojej stronie. Ok jak po mojej to sprawdzam. U mnie wszystko znowu ok, problem znowu po jego stronie. Palcem mu pokaże jak naprawić to nadal się będzie wypierać. Pewnego razu miarka się przebiera, chwytam za telefon i dzwonie. Mówię jaki jest problem, że koleś nie nadaje się do pracy, zwala winę na wszystko dookoła, tylko nie na siebie. Nawet jak mu się palcem błąd palcem pokaże to się wyprze i powie, że to nie on.
Wtedy więc i ja staję się kapusiem i donosicielem… ale jakoś tym się nie za wiele przejmuję. Nie szkoda mi takich ludzi ;)
9,10. Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest
I jeszcze jedna ostatnia rzecz. A w sumie to może i dwie rzeczy. Pierwsza to przypisywanie sobie zasług i pomysłów innych osób. Na pewno wielu z Was spotkało się z sytuacją, gdy jedni zapierdzielają dniami i nocami, a inni zbierają tego owoce. Jeszcze w bezczelny sposób “na mieście” mówią, że to co Ty zrobiłeś to tylko i wyłącznie ich zasługa. Szybko można się przejechać na takich “sukcesach”, dlatego też nigdy nie przypisuj sobie zasług innych. Tak jak wszystko inne, wcześniej czy później wyjdzie to na jaw.
Jest też druga strona medalu. Wyolbrzymianie swoich zasług. Często uśmiecham się pod nosem, jak niektórzy mówią: “Ja zapierdzielałem po osiem godzin dziennie przy tym portalu i często wieczorami w domu. Dostałem tylko 1000 zł premii, a mój szef wziął za ten portal grubą kasę”. No sorry. On tu jest szefem, a Ty pracownikiem. Pamiętaj, że pracujesz dla niego. Jeśli też chcesz zarobić grubą kasę, to rób to samemu, albo dogadaj się ze swoim szefem, jeśli jest to praca ponad to co masz w umowie.
Dobra bo się rozpisałem, a już trzecia w nocy. Piwo mi się skończyło i czas iść spać. Na koniec jeszcze jedno do zasady przywłaszczania sobie cudzych rzeczy. To są pierdółki, ale jeśli:
- coś pożyczasz to oddawaj,
- jeśli coś bierzesz, to odkładaj to na swoje miejsce,
- jeśli siedzisz przy moim biurku pod moją nieobecność, to później posprzątaj po sobie (ludzie często zostawiają niedopitą kawę, jakieś notatki itp.).
A poza tym… zamiast zmieniać świat, zmieńmy siebie! :)
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
[...] wiadomości z tego serwisu Follow us on Twitter 46 śledzących RSS Feed 328 czytelników Dekalog informatyka 1 głosuj! Dekalog, czyli inaczej wszystkim dobrze znane dziesięć przykazań na pierwszy [...]
Brawo – trafny tekst. Usunalbym wulgaryzmy. Sa niepotrzebne.
Zdarzylo mi sie pare razy skonczyc prace w piatek o 23 albo polnocy bo wrzucalem nowy kod na serwer produkcyjny przed koncem pracy ;)
Świetne. Tekst na tyle uniwersalny że nie tylko informatyków się tyczy. Co do wulgaryzmów to tylko nadają charakteru :-) Pozdrawiam
Dobry tekst, wulgaryzmy na miejscu :)
Popraw fackup na fuckup ;)
Pozdr
Przyznam, że forma i treść wpisu powalają. Gratuluję pomysłu. ;]
BTW. Ile zajęło Ci napisanie tego całego tekstu?
@Luke: swoje wpisy na blogu piszę “z palca”, czyli to co w danym momencie myślę. Czasem trzeba poprzeklinać ;)
@Michu: dzięki za uwagę – poprawione. Chociaż “po naszemu” u klientów często piszą wszyscy fackup ;) – co nie zmienia faktu, że jest to błędna pisownia.
@Tomasz Kowalczyk: tak jak zwykle, jakieś 3,5 godziny. Siadłem jakoś po północy i skończyłem 3:30 nad ranem.
fakeup? :P
“(…)5. Nie zabijaj
Jeśli jest Ci źle w pracy to ją po prostu zmień. Pracy na rynku jest pełno. Nie ma potrzeby się męczyć.(…)”
tekst świetny, tylko proszę nie kpij sobie z ludzi kiedy bezrobocie wynosi prawie 20%
Jak zrozumiałem, tekst pisałeś późno, ale może takie “babolki” jak “światopogląd na świat” i “dekalog dziesięciu przykazań” byś wywalił? :> Bo tekst świetny, ale to tak jakoś wytrąca z rytmu (a że to początek, to potem ciężko wrócić ;)).
Świetny tekst. Bardzo dobrze mi się czytało. Wezmę to sobie do serca ;)
Z tego tekstu wynika, że albo jesteś jeszcze bardzo młody i od życia w dupę nie dostałeś, ale nie jesteś zbyt bystry. Napisałeś jakieś *** brednie a inni *** biją Ci brawo. Tak mnie wk.. tym tekstem, że aż pozwoliłem sobie napisać co myślę.
To wszystko można zapisać dużo prościej: “Szanuj siebie, bo inaczej nikt Cię nie będzie szanować”.
Pozdrawiam serdecznie szanując Twoje zdanie :)
Co do “Pracy na rynku jest pełno” myślę że chodziło o rynek szeroko pojętego IT. Tu pracy jest dużo sam niedawno zmieniałem i jest z czego wybierać. Pozdrowienia
@conv: dzięki za wyłapanie błędów. Już poprawiłem.
@pidipius: każdy pisze o tym co go otacza w jego życiu, więc piszę o swoich doświadczeniach i obserwacjach. Również szanuję Twoje zdaniem – tym bardziej, że głośno wypowiedziane i nie anonimowe :)
@majki: dokładnie tak. Nie piszę o innych branżach. Piszę o mojej branży – IT.
Świetny bardzo życiowy tekst. Brawa za odwagę w wyrażaniu myśli i nie podąrzanie drogą poprawności politycznej.
Dodepnę się pod RSS.
@pipidus
ja nie jestem młody, i swoje dostałem, a mimo to doceniam ten tekst (i podejście autora), m.in. za jego uniwersalność
@y3ti: jak na taki wpis to pełen szacunek – mi moje zajmują około dwóch godzin na sprawdzenie i przemyślenie wszystkiego, a żadne jeszcze chyba nie był aż tak długi. ;]
@telucius: Trudno się dziwić, że uniwersalny, skoro wzorowany na dekalogu. ;]
Świetny tekst.
Może i ja się dorzucę bo ciekawy sposób podejścia do życia i pracy. Dodałbym
11. Szanuj bliźniego swego jak siebie samego
Wymagasz cos od siebie to również dobrze możesz wymagać tego od innych. Nie bądz typowym szefem który tylko opierdal… ale pokaż że ja robię swoję , ty robisz swoje ale jedziemy na tym samym karawanie.
Spotkałem się wiele razy że praca zespołowa często kończyła się nie powodzeniem gdyż atmosfera była nie miła. Szef zamiast motywować do pracy – demotywował , mówiąc jakie to są tyły itd. Efekt prosty – dobieraj dobrze szefa , szefie poznaj swoich pracowników.
Tekst świetny :) Szkoda tylko, że bazowałeś na kodzie z edycji “kościół katolicki” KK. W kodzie źródłowym w Biblii nie ma błędu (drugie przykazanie jest zupełnie inne). Jeśli to była wersja beta to polecam stworzenie wersji 1.0 opartej na oryginalnym kodzie z źródła bez poprawek religijnego microsoftu.
dzieki za fajny tekscior :)
do kazdego pkt dal bym jakis kontrargument, mniej lub bardziej logiczny :F
w kazdym razie dzieki, doda do ulubionych :)
Dokładnie, u mnie w robocie jest tak samo i wyciągnęliśmy podobne wnioski co naprawdę ułatwia prace + robi się przyjemna atmosfera “bezstresowa” atmosfera. Każdy wie co robi jak jest problem to potrafi zapytać, przyznać się a nie siedzieć 8h i patrzeć w monitor.
Po przeczytaniu tego tekstu jedno tylko mogę powiedzieć: chciałbym z tobą pracować! ;-)
Pozdrawiam.
Ja dopieru w Technikum, ale wezmę sb ten test do serca,bo nasz nauczyciel z UTK, który teraz odpoczywa od branży i świetnie nas uczy ma całkiem podobne rady :)
A ja na 8 przykazanie mam proste rozwiązanie po prostu nawet przy pierwszym objawie zwalania winy na kogoś innego wywalam pracownika na zbity pysk. Musiałem to zrobić 2 razy. Teraz fama w firmie jest taka, że nawet jeśli pracownik nie miał nic wspólnego z problemem i tak mówi, że to jego wina i stara się naprawić to co popsute.
Świetny wpis!
Przykazanie 11: Miej lokalizację zapasową. Czyli “Awaria prądu w Marriocie
odcięła Polakom internet” (http://tinylink.pl/ndlk)
Kurde gdyby ludzie stosowali w pracy( nie tylko telekomunikacja/informatyka) choćby część z tych przykazań to naprawdę byłoby lepiej. Pracowałem w firmie gdzie mój bezpośredni przełożony jeśli popełnił jakikolwiek błąd do mówił swojemu przełożonemu, iż to nie on tylko ktoś niżej. Aż szkoda było słuchaj za nie swoje błędy. Kiedyś jednak szef był bezpośrednim świadkiem takiego zdarzenia i zobaczył prawdę. Było niemiło.
świetny tekst